Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kair. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kair. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 grudnia 2011

Nadchodzą.... czujecie?

idą święta :) już dziś z tej okazji życzę Wam radości, miłości, spełnienia wszystkich marzeń i planów, ale tak, żeby zawsze było jeszcze o czym marzyć...
(na zdjęciu mozaika z koptyjskiego "Wiszącego Kościóła" z III w., Kair.)

sobota, 3 grudnia 2011

Czas mija...

jak inaczej podsumować ten rok? Rok działania sklepu MultiKulti, zwanego przez nas pieszczotliwie "bazarem" :) Muszę się ze wstydem przyznać, że w ogóle jakoś zapomnieliśmy to uczcić... Rok minął 1 grudnia - żadnych tortów, świeczek, nic. Podsumowań też nie będzie, bo przecież bazar nadal działa i, miejmy nadzieję (odpukać), jeszcze działać będzie długo. Choć, szczerze mówiąc, kokosów nie ma, a ostatnio to nawet jakieś ciężkie czasy nadeszły. Ale ponieważ się zawzięliśmy i uważamy, że to świetny pomysł na życie (biznesem bym tego nie nazwała ;)) - to nie poddamy się łatwo.
Dziękujemy też wszystkim naszym Klientkom i Klientom, zwłaszcza tym powracającym, no i stałym, bo to dzięki nim nie tylko bazar działa, ale też mi się chce nadal bawić kamykami :) a kryzysy weny i ochoty były i bywają, przyznaję.
Zamiast szampana i truskawek proponuję uczcić ten rok ulicznym... batatem :)
Ten na górze to batat kairski (na pierwszym planie 'kostki' lodu), a ten poniżej - batat aleksandryjski.
A na deser może lody?

wtorek, 8 listopada 2011

Kairskie impresje

Choć wróciliśmy z ostatniej wyprawy już ponad dwa tygodnie temu, to jakoś nie było czasu na dłuższą relacje, czy choćby wrzucenie kilku zdjęć... Tak to już jest - wracamy i zamiast oglądać sobie zdjęcia, trzeba się zająć przywiezionymi skarbami. Ale oto wreszcie kilka słów o podróży.
Przede wszystkim - to była taka sobie malutka wyprawka - blisko, bezpiecznie, bez szaleństw i pokonywania dużych odległości. Wszystko dlatego, że była to pierwsza zagraniczna podróż 8-miesięcznej Niny! Nina była w Wielkiej Piramidzie (a także, jak widać, u jej stóp miała lunch), pełzała po meczetach, odwiedziła Tutenchamona, dawała się wielbić tłumom ;), jadła ryby w Aleksandrii i świeże mango słodsze od miodu...
Byliśmy w Kairze i Aleksandrii. Powoli, bez pośpiechu, bez napiętego programu... Podobno w wakacje z dzieckiem nie da się wypocząć - nam udało się to doskonale! Nie męczyło noszenie Niny (wózka nie mieliśmy; przez dwa tygodnie widziałam zaledwie 3 wózki, Egipcjanki po prostu noszą dzieci na rękach), upał po pierwszych dwóch dniach był już znośny, pogoda piękna, Kair wielki...
No właśnie, wielki! Nie wiem, co można tu zobaczyć w czasie jedno-, dwudniowej wycieczki znad Morza Czerwonego, ale my wciąż nie zobaczyliśmy wszystkiego. Było kilka zaskoczeń, wszystkie pozytywne. Kair okazał się mniej zasmogowany, niż się naczytaliśmy; nie doświadczyliśmy "zemsty faraona", a taksówkarze wcale aż tak nie kantują. Za to, niestety, kuchnia egipska nas nie powaliła. Cały czas wspominaliśmy z rozrzewnieniem przysmaki syryjskie...
W każdym razie już wiemy, że wracamy do Egiptu - ale następnym razem będziemy już znacznie więcej się przemieszczać.

niedziela, 23 października 2011

I znowu wróciliśmy :)

...w uszach jeszcze nawoływanie muezina, w ustach smak świeżego mango, przed oczami chaos, gwar, gigantyczne miasto tętniące życiem do północy, jeden wielki bazar, gdzie każdy coś sprzedaje lub kupuje.
Jakoś tak tu cicho, za oknem nikt nie trąbi, nikt nie budzi nas o 5 rano śpiewem, że Allahu Akbar... Przywieźliśmy więc znowu mnóstwo wspomnień i... pięknych rzeczy, które już niebawem znajdą się na Bazarze MultiKulti.
i nasza mała podróżniczka, obcałowywana na każdym kroku, tu przez rodzinę z Tanzanii :)